Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 czerwca 2018

Triskel. Gwardia. - Krystyna Chodorowska

Gdy tylko zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wydawnictwa Uroboros to od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Mimo że ja i polskie książki niezbyt się lubimy i rzadko się zdarza, że naprawdę jestem w stanie pokochać taką lekturę, to ku mojemu zdziwieniu okazało się że jest zupełnie inaczej. 

Sinead to studentka, która wyjechała z rodzinnego miasta. Wstępuje do Gwardii, gdzie nadaje sobie pseudonim Mayday. Kret, Burza i Mayday – oddział specjalny do chronienia miasta Scyld City. Ta grupka ma za zadanie utrzymywać porządek i spieszyć szybko z pomocą. Cała trójka posiada supermoce, dzięki czemu pomaganie jest znacznie łatwiejsze. Jednak nikt nie zna ich prawdziwej tożsamości, nie wiedzą kim są. Do miasta ma przyjechać generał cesarskiej piechoty lord James Alexander i władze proszą Gwardię o ochronę. Od tej pory pojawiają się tylko same kłopoty.

Uwielbiam styl pisania autorki, a także to w jaki sposób została wydana książka. Czcionka jest znacznie większa niż w normalnych książkach, przez co czyta się ją dwa razy szybciej. Dla mnie to był bardzo duży plus, bo nie lubię gdy litery są zbyt małe. Obrazki, które pojawiają się w książce dodają tylko uroku temu wszystkiemu i wiedziałam od razu, że to idealna książka dla mnie.

Kreacja bohaterów jest naprawdę strzałem w dziesiątkę. Uwielbiam każdego z nich i ciężko mi jest sobie wyobrazić co by było, gdyby się nie pojawili. Wyróżniają się z tłumu i w szczególności są bardzo charyzmatyczni. Cała książka ma niepowtarzalny klimat, jest tutaj pełno tajemnic, mrocznych mocy i wiele więcej. A że książka nie należy do grubasków, to czytanie jej to wręcz przyjemność. Nim się obejrzałam powieść była już skończona, a ja nawet nie czułam potrzeby sięgnięcia po kolejną, bo byłam wystarczająco najedzona.  

Podsumowując książka "Triskiel. Gwardia" to lekka powieść idealna dla fanów dobrej fantastyki. Styl autorki jest naprawdę znakomity i przyjemnie się czyta, kiedy czujemy, że autorka żyje tym "światem". Uważam, że to debiut polskiej twórczości i na pewno będę ją każdemu polecać!

Dziękuje Wydawnictwo Uroboros!
0

czwartek, 21 czerwca 2018

Bad boy's girl 1,2,3 - Blair Holden


Gorąca seria fenomenu Wattpada, która pojawiła się na liście bestsellerów.

Tessa to skromna dziewczyna, której jedynym celem jest przetrwanie ostatniej klasy szkoły średniej. W tym celu opracowała plan, dzięki któremu nie będzie się rzucała w oczy. Jednak, wszystko idzie nie tak jak zaplanowała, bo na jej drodze staje Cole Stone, który wraca do miasta po kilkuletnim pobycie w szkole wojskowej. Od czasów przedszkola uprzykrzał jej życie i przez niego wylądowała nawet kilka razy na ostrym dyżurze. W dodatku jej najlepsza przyjaciółka - Nicole, zerwała przyjaźń i zaczęła się spotkać z najprzystojniejszym chłopakiem w liceum - Jasonem, w którym od lat była zakochana Tessie.

Spoglądając na okładkę nie wiedziałam dokładnie czego się spodziewać. Bo powiedzmy sobie szczerze nie wygląda zbyt ładnie. Jednak lekkie pióro autorki i dialogi sprawiają, że chwila czytania jest cudownym relaksem.

Zostawmy temat wyglądu i przejdźmy do fabuły. Od bardzo długiego czasu uwielbiam powieści New i Young Adult i tak samo jest w tym przypadku. Tessa - główna bohaterka wzbudziła moją sympatię od pierwszej strony i ku zdziwieniu naprawdę ją polubiłam. Jest to zwykła dziewczyna, dosyć nieśmiała i nieporadna w kontaktach towarzyskich. Gdy już poznajemy bohaterkę znacznie bliżej jesteśmy w stanie ujrzeć jej prawdziwy charakter jakim jest: złośliwość, sarkastyczność i ogromna inteligencja. Czasami miałam wrażenie, że strasznie się z nią utożsamiam. Może właśnie dlatego tak bardzo ją polubiłam. 

Postać Cole'a została również znakomicie skonstruowana. Wraca do liceum i staję się obiektem westchnień każdej dziewczyny. Przez większą część książki był kreowany na ideał każdej kobiety, jednak głupi błąd popełniony z jego strony sprawił, że w jednej chwili znikają wszystkie romantyczne uniesienia, które pojawiły się między nim a Tessą. Właśnie przez tą sytuację czułam straszny niedosyt pod sam koniec książki, dlatego sięgnęłam szybko po kolejną część.



RECENZJA DRUGIEJ CZĘŚCI! (Czytasz na własną odpowiedzialność :)

Tessa stara się pogodzić z rozstaniem oraz ze złamanym sercem, jednak nie jest to takie proste jak się wydawało. Za chwilę rozpoczyna pierwszy rok studiów, a jest zakochana po uszy w Cole'u, którego próbuje ignorować. Okazuję się że to nie bułka z masłem, zwłaszcza że na wymarzone studia zabiera torbę ciuchów i masę problemów. Głównym wątkiem tego tomu jest życie studenckie, które jak się okazuje nie jest takie wcale łatwe na jakie wygląda w filmach.

Po zakończeniu poprzedniej części spodziewałam się wielkiej walki Cole'a o wysłuchanie przez Tessie, ale nawet tutaj się pomyliłam. Jednak ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Tessa zrobiła wielki krok do przodu i postanowiła sama z nim porozmawiać. Od tej pory ciężka depresja znika w mgnieniu oka, a zastępuje ją wielka miłość i romantyczne uniesienia. Tessie wydawała mi się bardziej dojrzalsza, jednak i tak poprzedni tom wydawał mi się ciekawszy. Brakowało mi tutaj jakiegoś punktu kulminacyjnego, czegoś na czym mogłabym się skupić nawet i pisząc tą recenzję. 

RECENZJA TRZECIEJ CZĘŚCI (Czytasz na własną odpowiedzialność :)

Czasami się zastanawiam nad sensem wprowadzania trzeciej części, skoro tę historię mogłoby się zamknąć już w drugim tomie. Małe dramaty - czyli to co zwykle, oraz życiowe i miłosne rozterki. Fabuła głównie opiera się na miłości Cole'a i Tessie, którzy przechodzą kolejne kłótnie i załamania w 'związku'.  Cole stał się sławny, chodzi za nim prasa przez co bohaterowie muszą sobie poradzić z popularnością i przez to czekającymi na nich problemami oraz falą hejtu.

Czytając ten tom byłam bardzo znudzona. Bezcelowe było przeciąganie fabuły i wprowadzenie takiego wątku, jakim jest "nagła popularność" Cole'a i Tessy. Nie rozumiałam całej afery, którą robili sami bohaterowie. Kończenie miłości z takiego powodu, nagłe wracanie, ukrywanie się przed wszystkimi. Naprawdę przestałam w pewnej chwili rozumieć co się dzieje w tej książce. Mimo, że tak samo jak w poprzednich częściach styl pisania autorki jest bardzo prosty, a my dostajemy naprawdę dużą dawkę humoru i słodyczy, to i tak nie było w stanie to uratować tej książki. 

Najbardziej ostatnia część skupiła się na kłótniach, rozstaniach, powrotach i kolejnych kłótniach. Poznałam Tessę od tej głupszej strony, bo pokazała swoje pijackie wybryki, gdy już nie potrafiła udźwignąć fali hejtu która na nią spłynęła. Przez tą część kompletnie zmieniłam swój pogląd na temat tych dwóch głównych bohaterów, zarówno Tessie jak i Cole'a. Dlatego zdecydowałam, że po prostu nie czytałam tej części i że cała historia skończyła się Happy End'em, który był w drugim tomie.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwo Jaguar :)

2

środa, 20 czerwca 2018

Mój wieloryb, Cudowna wyspa dziadka - Benji Davies



Gdy pierwszy raz zobaczyłam te książeczki, stwierdziłam że są naprawdę przecudowne. Już same okładki wyglądają prześlicznie, a gdy zajrzałam do środka to po prostu oniemiałam. Rzadko widzę tak pięknie narysowane i w dodatku tak starannie wykonane książki. 

Dlaczego podjęłam się recenzowania bajek dla dzieci? Odpowiedź jest prosta. Odkąd tylko pamiętam zawsze uwielbiałam bajki. Nawet gdy stałam się w jakimś stopniu dorosła, to i tak bardzo często włączałam sobie ulubione kreskówki i wracałam do czasów dzieciństwa. Więc dlaczego by nie dać szansy książce? Dałam szansę i wiecie co? Nie zawiodłam się.

Poza przepięknymi ilustracjami obie książeczki łączy wspólny temat. Opowiadają o silnej potrzebie przyjaźni. Są idealne dla najmłodszych czytelników. Obrazki są cudowne, a litery idealne do nauki. Fabuła jest bardzo przyjemna, czasami nawet zabawna. Przemycenie wieloryba do wanny lub dom, który nagle zmienia się w statek. Mimo tego pojawiają się tam także smutne momenty i myślę, że dzięki nim dzieci będą mogły poznać dokładnie motywy przyjaźni oraz pogodzeniu się ze stratą bliskiej nam osoby.

Za książeczki dziękuje Wydawnictwo Znak :)
0

piątek, 30 marca 2018

Jak czytać wodę. Wskazówki i znaki ukryte w morzach, jeziorach, rzekach i kałużach - Tristan Gooley


Jeszcze nigdy nie czytałam nic autorstwa Tristana Gooleya, mimo tego wiem, że nie jest to jego pierwsza książka. Odkąd tylko pamiętam zawsze interesował mnie podwodny świat i wszystko co się tam dzieje. Autor wprowadza nas do czarnych głębin książki i zaskakuje przeróżnymi ciekawostkami i informacjami. Opowiada o zjawiskach, a także o tym co może przekazywać nam przyroda. Im bardziej zagłębiałam się w książkę, tym bardziej byłam ciekawa co będzie dalej i czym Tristan mnie tym razem zaskoczy. Nigdy nie spodziewałabym się, że przeczytam taką książkę i będę chciała jeszcze więcej. Miałam wrażenie, że trafiłam na idealnego nauczyciela, który przez lekki i zabawny sposób, ukazał czynniki na które wcześniej nie zwracałam większej uwagi. Dosłownie zanurzyłam się w tej książce. Dodatkowo, obrazki są cudowne i dzięki nim mogłam spojrzeć na świat zupełnie innymi oczami. Więc jeżeli jesteś fanem naukowych ciekawostek, to ta książka jest idealna dla Ciebie!


Bardzo dziękuję Wydawnictwo Otwarte!

1

poniedziałek, 19 lutego 2018

Srebrny łabędź - Amo Jones



Pierwszy tom mrocznej i porywającej serii Elite Kings Club.

Spokojne życie Madison Montgomery zmienia się, kiedy jej matka popełnia zbrodnię, a potem samobójstwo. Wybucha skandal, przez który wszyscy o niej mówią. Kilka miesięcy później jej ojciec ponownie się żeni, dlatego przeprowadzają się z Beverly Hills do Hamptons. Dziewczyna uważa, że to być może będzie idealny, nowy start, bo chce zacząć wszystko od nowa. Jednak nie udaje się jej to, dziewczyna nadal jest na językach wszystkich, każdy ją zna i wie co uczyniła jej matka.

Madison trafia do prywatnej szkoły i odkrywa, że mury tej szkoły skrywają mroczne i tajemnicze sekrety. Wszystkimi uczniami rządzi grupa dziesięciu chłopaków, którzy jak się okazuje są z Elite Kings Club. Jednak dziewczyna nie chce wierzyć plotkom na ich temat. Postanawia się sama dowiedzieć jakie tajemnice skrywają i dlaczego Bishop ją nienawidzi.

Zacznę od tego, że po przeczytaniu tej książki mam totalny mętlik w głowie. Miałam wrażenie, że ta powieść żyje swoim własnym życiem, bo jest kompletnie pozbawiona sensu. Dziewczyna w pewnym momencie zostaje porwana. Właściwie to zdaje sobie sprawę kim są porywacze, przez chwilę nawet myślała, że to głupia zabawa. Jednak odczuwa niebezpieczeństwo, ale gdy tylko oprawca ją całuje od razu czuje pożądanie. Myli się jej gwałt z seksem. Ufa ludziom, którzy dokonują niebezpiecznych rzeczy. Ufa osobie, która gdy zadając ból, odczuwa przyjemność. Skomentuje to tylko: Naprawdę? Jak może być tak naiwna?


Przez chwilę nawet się zastanawiałam dlaczego ona musi być tak naiwna i głupia. Dlaczego autorce tej powieści przyszedł tak kiepski pomysł na kreacje tej bohaterki? Właściwie to chyba nie chcę znać odpowiedzi. Wolałabym nie wiedzieć co miała w  głowie pisarka, gdy to pisała.

Myślicie dalej, że to romans? Nic bardziej mylnego. Bardziej powiedziałabym, że to komedia. Czasami naprawdę się porządnie uśmiałam czytając tą książkę. Brak w niej logiki i składu, niektóre informacje nie trzymały się kupy. Może czas skończyć obrażać tą książkę i przejść do jakichkolwiek plusów. Czy w ogóle takie istnieją? Fabuła jest zdecydowanym plusem. Tajemniczość tej książki mnie wciągnęła i to głównie dlatego pochłonęłam ją dosłownie w jeden dzień. Ba! Nawet w parę godzin. Motyw bogatych ludzi i szkoły też mi odpowiadał, bo akurat miałam ochotę przeczytać taką lekką opowieść. Styl pisania jest dość prosty, książka jest stworzona dla nastolatków i tego się trzymajmy. 

Największym plusem jest okładka i zaprojektowanie całej książki. Każdy rozdział rozpoczyna się od cudownej czarnej strony, co mi się bardzo podoba. Zreszta... Sami zobaczcie!



Nie mam słów na podsumowanie tej książki. Z jednej strony fabuła jest ciekawa, sporo dzieje się w tej książce.. Jednak im dalej tym jest głupsza. Pierwsze 100 stron było w porządku, potem zaczęła się totalna masakra. Jeżeli przymknie się jedno i drugie oko, naprawdę można się pośmiać...Może nawet niektórym się spodoba, bo na pewno ktoś się taki znajdzie. Dlatego chyba nie warto skreślać tej książki od razu na starcie. Wydaje mi się, że zasługuje na szansę, dlatego przeczytałabym drugą część, chociażby dla samej historii. 

Skusicie się na tą książkę? A może ominiecie ją szerokim łukiem? Dajcie znać w komentarzu!
PS: Ten GIF wyraża więcej niż tysiąc słów.

Za książkę bardzo dziękuje Wydawnictwo Kobiece.



4

piątek, 29 grudnia 2017

Psiego najlepszego - W. Bruce Cameron

 

Święta już za nami, jednak atmosfera świąteczna ciągle trwa. Nadal zajadam resztki ciast, tony mandarynek, a przede wszystkim słucham świątecznych piosenek. Bo dlaczego by nie? Książka którą miałam zaszczyt zrecenzować i przeczytać, jest idealna na czas świąteczny, jednak myślę, że dzięki fabule jest dobra na każdą porę roku. 

Josh Michael od zawsze był samotnikiem. Odkąd jego Amanda postanowiła odejść, mieszka sam i spędza dużo czasu przed komputerem. Jednak jego szara codzienność zmienia się, kiedy sąsiad podrzuca mu suczkę do opieki. Lucy - bo tak ma na imię psina, spodziewa się szczeniaków, jednak sąsiad zapewnia, że to tylko na chwilę. Josh podejmuję szybką decyzję i przygarnia suczkę po to by się zaopiekować nią oraz jej potomstwem. Los chciał, że jej potomstwo nie przeżyło, jednak niedługo potem ktoś podrzuca mu w pudełku nowo narodzone szczeniaki. Właśnie tak człowiek, który nigdy nie miał psa, nagle stał się właścicielem wielkiej gromadki czworonogów. Mimo jego niedoświadczenia świetnie sobie radzi, można nawet powiedzieć, że znakomicie jak na nowicjusza. Angażuje się nawet w świąteczny program adopcyjny, dzięki czemu poznaje nowych ludzi, a przede wszystkim dowiaduję się znacznie więcej o psach.

Oczywiście w książce nie brakuje trudnych momentów, ponieważ Josh zmaga się z problemami sercowymi oraz zawodowymi, jednak mimo tego, książka jest naprawdę świetna. Udało mi się ją przeczytać w zaledwie kilka godzin i to był naprawdę świetny czas który spędziłam w te święta. William Bruce Cameron spisał się na medal, zresztą to już nie pierwszy raz. Jego wcześniejsza książka "Był sobie pies" podbiła serca czytelników, moje w tym także. Pojawiła się nawet ekranizacja, która także jest cudowna na swój sposób.

"Psiego najlepszego" to książka dla zarówno dla czytelników, którzy uwielbiają domowe zwierzęta, jak i dla tych, który nigdy nie mieli z nimi do czynienia.  Jak już pisałam, to książka idealna i wręcz obowiązkowa na święta, jednak myślę, że nic złego się nie stanie, jeżeli będziecie chcieli poczuć świąteczną atmosferę znacznie później! ;)

Czy wiedzieliście, że kupując książkę "Psiego najlepszego" wspieracie Fundację VIVA oraz samotne psy? Tych którzy wytrwali do końca recenzji zapraszam na filmik, który przygotowała Pani Maja z Wydawnictwa Kobiecego: https://vimeo.com/247311898

Bardzo dziękuję Wydawnictwo Kobiece!
1

środa, 22 listopada 2017

Z popiołów - Martyna Senator



Sara to studentka edytorstwa (swoją drogą sama chciałabym wybrać taki kierunek). Jest ona bardzo wrażliwą i nieufną osobą. Trzyma się z daleka od wszystkich najbardziej, jak tylko się da, unika większych znajomości i nie wierzy w miłość. Jedyną osobą, której w miarę ufa, jest jej współlokatorka Kasia. Mimo przyjaźni nie powiedziała jej o tym, co ją w życiu spotkało. Ukrywa sekret, który doszczętnie ją zniszczył. Dziewczyna straciła już radość z życia, zamknęła się totalnie w sobie, a najprawdopodobniej, gdyby nie jej babcia, nigdy nie otrząsnęłaby się z amoku.

Michał studiuje mechanikę i budowę maszyn, i jest w podobnej sytuacji jak Sara. W przeszłości stracił bliską mu osobę i mimo że za nią tęskni, to stara się żyć dalej. Rozwija swoją pasję do rysowania, projektując rysunki, a także pracuje jako barman.

Pewnego dnia, późno wracając do domu, Sara natrafia na grupkę mężczyzn, którzy ją zaczepiają. Pracujący nieopodal Michał przychodzi z ratunkiem, wmawiając kłamstwo nieokrzesanym dresiarzom. Dochodzi do ich pierwszego spotkania i mimo że dziewczyna jest bardzo ostrożna oraz postawiła przed sobą ogromny mur, to Michałowi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - chłopak chce dowiedzieć się więcej o Sarze, zburzyć wielki mur i przede wszystkim lepiej ją poznać. Od tej chwili tych dwoje ludzi spotyka się praktycznie codziennie i poznaje swoje wady, zalety i skrywane sekrety.

Niezbyt często sięgam po książki polskiego autorstwa. Ba! Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam coś napisanego przez Polkę. Jednak mimo wielu zwątpień i tego, że nie zawsze wszystkie narodowe książki były dobre, to "Z popiołów" wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Mimo że historia wydaję się banalna, prosta i przede wszystkim łatwo można się domyślić, co dalej nastąpi, to i tak mocno chwyta za serce. Książka wciągnęła mnie do swojego świata i nie chciała puścić. 

Mimo że "Z popiołów" to lektura o miłości, to nie jest ona płytka, bo dwoje głównych bohaterów dotykają naprawdę ciężkie chwile. Poruszane są tam tematy przemocy, zdrad. Książka pokazuje, jak podnieść się po ciężkich sytuacjach, jak wstać i ruszyć dalej. Być może właśnie dlatego ma taki tytuł. Podnieść się z popiołów. Odżyć.

Na koniec chciałabym Wam pokazać mój ulubiony fragment książki, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Mam nadzieję, że z Wami będzie podobnie.
Mówienie "kocham cię" to jak owijanie czułych wyznań w papier prezentowy. Może się tam kryć doniosłe "Jesteś dla mnie całym światem", lub zwyczajne "Cieszę się że cię znam". Ale czasami po zdarciu papieru okazuje się, że pudełko jest puste. Staje się jedynie fałszywym zapewnieniem, któremu usilnie nadajemy jakieś głębokie znaczenie. A wszystko dlatego, że nienasycone serce uwierzy we wszystko. Wchłonie każde kłamstwo, byleby tylko zapełnić pustkę, jaka w nim panuje.

Jeżeli jeszcze nie mieliście szansy przeczytać tej książki, to nie zastanawiajcie się długo. Możecie mi wierzyć na słowo - naprawdę warto :)

Bardzo dziękuje za egzemplarz!
4

wtorek, 21 listopada 2017

Miłość zapisana w gwiazdach - Brad Kronen


Czy kiedykolwiek zastanawialiście się po co tak właściwie są znaki zodiaku? Czy mają one jakikolwiek wpływ na relacje z innymi ludźmi? Odpowiedź brzmi: Najprawdopodobniej tak!

"Miłość zapisana w gwiazdach" to poradnik astrologiczny w którym poznajemy sekrety horoskopów, oraz opis wszystkich możliwych kombinacji znaków zodiaku. Jako, że mój znak to Bliźnięta, to moja lektura trwała około 50 stron. Całkiem mało prawda? Z tych paru stron mogłam się dowiedzieć z jakim znakiem się dogaduje, lub z jakim już nie za bardzo. 

Nie ukrywam, że przyjęłam tą książkę pod swój dach tylko i wyłącznie dlatego, że byłam jej naprawdę ciekawa. Niecodziennie mamy okazje zobaczyć tak wydaną pozycję, a w szczególności o horoskopach. Kiedy usłyszałam o niej, miałam wrażenie, że będzie to cienka książka, w której przy odpowiednich znakach pojawią się krótkie opisy relacji między nimi. Jednak się myliłam, bo cała książka jest naprawdę obszerna, wszystko jest rozbudowane, a wydanie jej jest idealne. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

Tą książkę mogę polecić w szczególności singlom, jednak nawet jeśli nim nie jesteś, to i tak warto sobie ją poczytać. Autor zaskoczył mnie stylem pisania, bo jest on ciekawy i w szczególności bardzo prosty! Nawet pozwolił sobie na poczucie humoru, co dla mnie jest absolutnie wielkim plusem!

Na koniec chce pochwalić okładkę, która jest naprawdę cudowna i powala na kolona swoim minimalizmem i ślicznym kolorem.

Za taką interesującą lekturę bardzo dziękuję


2

niedziela, 1 października 2017

Dziewczyna mojego brata - K. A. Linde

Emery to czarująca, uparta, pełna pasji i przede wszystkim uczuciowa dziewczyna. A może raczej kobieta? Jej życie zdaje się sypać na każdym kroku, począwszy od zobaczenia swojego już byłego chłopaka w dość niecodziennej i niefajnej sytuacji, kończąc na zakończeniu związku i rozpoczęciu nowego życia. Ich trzyletnia przygoda zaprzepaściła całe jej życie. To właśnie przez niego, Emery rezygnuje z uniwersytetu oraz programu - ponieważ właśnie on jest jej profesorem i opiekunem. Dość niezręcznie, prawda? Jednak mimo tylu lat różnicy, uczucie zdawało się silniejsze. Aż do teraz. Od tamtego momentu zaczyna być wolna, wolna jak ptak. Bez uczelni, pracy, zobowiązań. Tylko ona i nowy rozdział.

Czy miałyście kiedyś naprawdę kiepski humor, jednak dzięki najlepszej przyjaciółce pozbierałyście się od razu? Heidi to bratnia dusza głównej bohaterki i to właśnie w większości dzięki niej w książce zaczyna się robić zabawnie oraz rozkręca się całkowicie akcja. Jest ona naprawdę przezabawną dziewczyną, która czasami potrafi rozbawić do łez. Podobało mi się, że autorka nie darowała sobie nawet przekleństw, czy też jakichś głupkowatych tekstów. Bo to właśnie dlatego ta książka wydaje mi się tak bardzo naturalna. Tak samo Emery zdawała mi się naprawdę jedną z lepszych głównych bohaterek z jakimi miałam do czynienia. Nie była zbyt sztuczna, była po prostu sobą - a to jak dla mnie najważniejsze w tego typu książkach.

Zapominając o ciężkich wydarzeniach, jej przyjaciółka Heidi wyciąga ją z domu na przyjęcie weselne rodziny Wrightów. Tam spotyka swojego byłego chłopaka Landona, z którym jeszcze była za czasów liceum, jednak on jej nie poznaje. Początkowa zasada, którą sobie przyrzekła Emery - aby nie zbliżać się do żadnego z braci Wrightów - legła w gruzach, kiedy zaczęła rozmawiać z bratem Landona - Jensenem. Z początku wydawał mi się mega dziwnym człowiekiem. Z jednej strony był kompletnie czarujący, z drugiej jednak, zachowywał się jak totalny dupek. Lecz po dalszym czytaniu już nie miałam o nim takiego zdania. Oddany, pracowity, uroczy, seksowny. Która by takiego nie chciała? Sama bym oszalała na jego punkcie. 

Ta lektura okazała się być naprawdę przyjemna i idealna na wieczór. Przede wszystkim, bardzo szybko mi się ją czytało, ponieważ jest napisana w naprawdę lekki, fajny sposób. Będziecie zadowoleni, jeżeli szukacie lekkiego romansu z ciekawą fabułą. Po drugie, książka kryje w sobie wiele tajemnic, intryg, od których niełatwo się oderwać. A słowa na okładce "Piekielnie zmysłowa, niesamowicie romantyczna" idealnie opisują sytuację znajdującą się w opowieści. Jeżeli chcecie poznać dużo więcej szczegółów, to koniecznie sięgnijcie po "Dziewczyna mojego chłopaka"!

Za egzemplarz bardzo dziękuję 





2

niedziela, 24 września 2017

Wróć za mną - A. Meredith Walters




"Wróć za mną" to kolejna i ostatnia część historii Maxxa oraz Aubrey. Ta dwójka to zakochane w sobie osoby, które przeszły w życiu naprawdę wiele. Od razu powiem, że pierwsza część była o wiele lepsza od drugiej. Dlaczego? Zaraz się przekonacie! Dodatkowo chciałabym zaznaczyć, że ta recenzja może zawierać spojlery (w sumie nie jestem pewna co jest spojlerem, a co nie) także czytacie na własną odpowiedzialność.

Uzależnienie totalnie zniszczyło Maxxa. Był już praktycznie na skraju przepaści, która miała go zepchnąć z tego świata. Jednak udało mu się przeżyć, a co najważniejsze zapisać na odwyk. Cała ta sytuacja była dla niego naprawdę trudna, jednak podołał, bo miał o co walczyć. Aubrey straciła wszystko na co tak długo pracowała. Straciła to właśnie przez niego. Jednak w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że to chyba nie jest to, co od zawsze chciała robić. Czy dramatyczne przeżycia związane ze śmiercią jej ukochanej siostry zachęciły ją do podjęcia takiego kierunku?

W tej części mamy okazje poznać znacznie bliżej głównych bohaterów. Aubrey przypadła mi do gustu bardziej w pierwszej części, bo w tej mnie naprawdę irytowała. A Maxx.. Cóż. Maxx to mój najskrytszy ideał. Poznajemy go dogłębniej, jego czułość, wrażliwość oraz inne pozytywne, a czasami nawet negatywne cechy. Pomimo tego, że brat się od niego odwrócił i stracił Aubrey, on nie poddaje się, tylko dalej walczy z nałogiem.

Czy wzajemna miłość może zwalczyć wszystkie problemy? Zdaje mi się, że autorka chciała w tej części odpowiedzieć na to i inne pytania. Uświadomić nas, jak miłość może być silna i że może przetrwać nawet najtrudniejsze sytuacje. Że nie widzimy świata poza tą jedyną osobą i jesteśmy w stanie dla niej zrobić naprawdę wszystko, jeżeli sytuacja od nas tego wymaga. Więc dlaczego ta część mi się nie podobała tak bardzo jak poprzednia? Odpowiedź jest jedna: brakowało mi jakiejś wielkiej akcji, która by mną tak wstrząsnęła, że pochłonęłabym całą książkę w kilka sekund. Aktualnie czuję niedosyt, bo spodziewałam się czegoś znacznie innego.

Podsumowując "Wróć za mną" okazała się ciekawą książką, jednak jak dla mnie wielkiego szału nie było. Jeżeli czytaliście pierwszą część, to możecie sięgnąć po kolejną, chociażby po to, aby zobaczyć, jak potoczyły się dalsze losy Aubrey i Maxxa.

Za kolejną część tej historii dziękuję


3

czwartek, 14 września 2017

Poszukiwaczka - Arwen Elys Dayton




W jednej chwili zdałam sobie sprawę, że kompletnie nie mam pojęcia, jak zabrać się do pisania tej recenzji oraz co napisać o tej książce. Moje odczucia przed jej rozpoczęciem były naprawdę pozytywne, a gdy już zaczęłam ją czytać i po naprawdę długim czasie ją skończyłam, to jedyne zdanie jakie w mojej głowie się uformowało to "Co to było?". Poszukiwaczka wywołała we mnie dość mieszance uczucia, ale o tym za chwilę.

Przez lata Quin Kincaid była szkolona przez swojego ojca na zabójczynię. Od wieków istnieją tzw. "Poszukiwacze", którzy starają się czynić świat lepszym. Pewnego dnia wraz z Shinobu oraz jej ukochanym Johnem mieli złożyć przysięgę, aby stać się prawdziwymi Poszukiwaczami. Jednak John nie został dopuszczony do ceremonii, pomimo wszelkich starań Quin a także samego Johna. Od tej pory Poszukiwaczka wraz z Shinobu będzie musiała stawić czoło swojemu ojcu, a także ukochanemu.

Czytając opis książki, miałam wrażenie, że znam już całą fabułę, jednak mimo tego postanowiłam ją przeczytać. I jak się okazało to był dobry wybór, bo autorka postanowiła schować w rękawie kilka asów, które dopiero wyjawiła w trakcie opowieści. Tak jak już mówiłam, mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony fabuła jest naprawdę bardzo wyjątkowa. Jednak z drugiej strony bardzo trudno było mi przebrnąć przez całą opowieść. Książka mnie naprawdę zaskoczyła, jednak nie tak, jakbym chciała.

Pierwszym minusem książki był wiek bohaterów. No bo w sumie powiedzcie mi, dlaczego piętnastolatki dostają prawdziwy miecz i zgodę na zabijanie? Według mnie bohaterowie powinni być przynajmniej dwa-trzy lata starsi. Jaki jest kolejny minus? Przede wszystkim słowa najprawdopodobniej wymyślone przez bohaterkę. Czy ktoś mnie oświeci co to jest morfer? Wpisywałam nawet w Google, jednak nadal mnie to męczy i nie mam pojęcia, co to jest. Kolejnym minusem i chyba już ostatnim jest fakt, że w pewnej chwili nie miałam kompletnie pojęcia co się stało. Od początku byłam pewna, że akcja toczy się w jakimś średniowieczu, a tu nagle BUM, bohaterowie wyciągają telefon lub podjeżdża do nich samochód jakby żyli w aktualnej współczesności.

Czy są jakieś plusy? Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, bo mimo tych wszystkich minusów, zdecydowanie właśnie dla nich i ich świetnych charakterów zdecydowałam się brnąć dalej przez tę opowieść. I powiem szczerze, że nie zawiodłam się aż tak bardzo, jak myślałam i naprawdę byłabym skłonna sięgnąć po drugą część, chociażby po to, żeby sprawdzić, jak potoczą się dalej ich losy.

Czy polecam tę książkę? Zdecydowanie jest ona dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania i chyba nawet nie jestem skłonna dać jej jakąś prawdziwą ocenę. Recenzja może wydawać się trochę dziwna, niepoukładana i bardziej wyrażająca moje zdanie, jednak chyba właśnie o to w tym chodzi, prawda? Myślę, że niektórym osobom ta książka może przypaść do gustu, bo naprawdę nie jest zła. Może nie powala na kolana, jednak naprawdę warto ją przeczytać dla chociażby fabuły i genialnej kreacji bohaterów.   


Za egzemplarz bardzo dziękuje:


7

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Twoim śladem - A. Meredith Walters



Główna bohaterka to Aubrey – studentka psychologii i koordynatorka w grupie uzależnień. Nie jest typem dziewczyny, która lubi zatłoczone imprezy, raczej woli pomagać uzależnionym ludziom. Pewnego dnia do grupy w ośrodku trafia Maxx, który od początku zaskakuje ją swoimi nieszczerymi wypowiedziami. Już wtedy dziewczyna zdaje sobie sprawę, że ten chłopak przynosi tylko kłopoty. Na domiar złego dowiaduje się, że przystojny i tajemniczy Maxx prowadzi podwójne życie.  

Aubrey jest bardzo ambitna, pilnie studiuje i pracuje, aby zostać cenionym psychologiem. W swoim życiu zetknęła się już z narkotykami i właśnie dlatego zdecydowała się pomagać uzależnionym ludziom. Wiele w życiu przeszła, jednak bardzo polubiłam jej poczucie humoru, które nie znika ani na chwilę. Maxx także zyskał sobie moją sympatię, bo przyznaję się, że od zawsze czarne charaktery podobały mi się najbardziej. Zresztą, gdy poznacie go bliżej, na pewno będziecie wiedzieć o czym mówię! Dlatego według mnie kreacja bohaterów to naprawdę wielki plus tej książki. 

Autorka zmierzyła się z trudnym tematem, jakim są narkotyki. Ewidentnie wie o czym pisze, co udowadnia w niektórych sytuacjach z książki. Mogłabym powiedzieć, że sama powieść jest jak narkotyk. Gdy czytamy ją, chcemy ciągle więcej i więcej, a na dodatek nie możemy przerwać czytania, bo gdy już to zrobimy, to czujemy naprawdę silny głód. Autorka pokazuje ludzi, dla których narkotyki to jedyne wyjście, by uciec od jakiejś nieszczęśliwej sytuacji lub znaleźć drugie, lepsze życie, pełne zapomnienia. Na deser w książce ukazane jest jak nałóg wpływa na człowieka oraz jego bliskich. 

Z początku wydawało mi się, że "Twoim śladem" to czyste nieszczęście. Toksyczne związki, nieszczęśliwe wypadki, miłość, która pociągnie nas na dno i wiele więcej. Jednak koniec historii naprawdę powalił mnie na kolana i na pewno chciałabym sięgnąć po kolejną część. 

Podsumowując "Twoim śladem" to książka o miłości, która posiada w sobie wewnętrzne walki z podświadomością oraz z nałogami. Ta powieść to narkotyk, który pozwoli nam zapomnieć o całym otaczającym nas świecie. Jeżeli mieliście w planach czytanie tej książki, to naprawdę Was do niej zachęcam. Mnie urzekła swoim wewnętrznym pięknem, a także swoją niepowtarzalną prawdziwością.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu

9

piątek, 25 sierpnia 2017

Tajemnica Wyspy Flatey - Viktor Arnar Ingólfsson



Wyspa Flatey owiana jest zapachem morza, krzykiem mew i szumem wód. Mimo że wokół niej znajdują się inne wyspy, to ta wydaje się chyba bardziej wyjątkowa od pozostałych. Z dala od miasta, gwarów rozmów. Mieszkańcy żyją swoim własnym tempem, a pośpiech nikomu nie zagraża. Wszystko wydaje się być idealne, jednak ciszę i spokój przerywa chwila, gdy na wybrzeżu znaleziono ludzkie zwłoki. Kjartan to nasz główny bohater, który musi poznać przyczynę tej dziwnej i nagłej śmierci. Najprawdopodobniej nie był to tylko zwykły wypadek idoskonale zdaje on sobie z tego sprawę. Jaką tajemnicę skrywają mieszkańcy wyspy?
Średniowieczna księga to zbiór sag i eposów o starożytnych Wikingach skrywająca pewną zagadkę. Na szczęśliwca, który ją rozwiąże, czeka nagroda. Zagadka ta nie jest jednak prosta i jak dotąd nikomu nie udało się jej rozwiązać.

Na wstępie przyznam się, że książkę naprawdę ciężko mi się czytało i chyba męczyłam ją około dwa tygodnie. Jeżeli już trochę mnie znacie, to wiecie, że jestem w stanie dobrą książkę pochłonąć w kilka godzin, niezależnie od grubości. W "Tajemnicy wyspy Flatey" brakowało mi ciągle jakiejś akcji, która zachęci mnie do dalszego czytania. Wszystko wydawało mi się naprawdę nudne i mimo że fabuła książki jest naprawdę na plus, tak samo jak okładka, to reszta raczej mnie nie zachwyciła.

Po opisie myślałam, że ta książka wciągnie mnie do swojego świata. Czasami nawet tak było, podczas tych "najciekawszych" akcji. Jednak tempo całej opowieści nie jest zawrotne, nie ma tam rozlewu krwi, brutalnych scen - czyli tego co najbardziej lubię w kryminałach. Autor ma według mnie bardzo ciekawy sposób pisania, bo wie jak zachęcić czytelnika. Jednak jako że nie jestem wielką fanką historii, ani nic z nią związanego, to chyba właśnie dlatego ta książka nie zrobiła na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Dodatkowo chciałabym jeszcze poruszyć kwestię wydania tej książki. Z pozoru książka wydaje się bardzo cienka, jednak gdy zaglądniemy do środka, to zobaczymy tam dużo druku w postaci miniaturowych literek (bo inaczej nie da się tego nazwać). Wydaje mi się, że po prostu była to forma oszczędności, a poruszam ten temat dlatego, że z własnego doświadczenia wiem, jak wielkość znaków wpływa na czytanie. Osobiście jestem fanką większych liter, bo mimo że książka jest wtedy gruba, to czyta się ją dwa razy szybciej i znacznie lepiej.

Z czystym sumieniem mogę polecić tą książkę czytelnikom, którzy lubią powieści historyczne i "delikatne" kryminały. Mi ta książka nie przypadła do gustu, jednak jak wiadomo to jest tylko moja opinia, a każdy człowiek jest inny i ma inne upodobania.

Za egzemplarz dziękuję

3

sobota, 19 sierpnia 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Ocalałe - Riley Sager


Quincy Carpenter, Lisa Milner, Samantha Boyd - trzy kobiety, trzy historie, trzy Ocalałe. Jako jedyne uniknęły śmierci z rąk psychopatycznych morderców. Po krwawych masakrach, które przeżyły, próbują zapomnieć o wszystkim i prowadzić nowe, lepsze życie. Czy się im powiedzie? Każda z nich radzi sobie inaczej, jednak nie wszystkim udaje się odnaleźć szczęście i spokój na nowo. Światem Quincy wstrząsa wiadomość, że Lisa popełniła samobójstwo. Główna bohaterka nie wierzy, że to ona sama odebrała sobie życie, a na dodatek okazuje się, że godzinę przed śmiercią, Lisa próbowała się z nią skontaktować. Co chciała jej powiedzieć? Czy chciała ją ostrzec?

Historia podzielona jest na dwa okresy czasowe, przez co wydawała mi się niesamowicie podobna do książki, którą też niedawno czytałam. Chyba nie tylko ja porównywałam "Lokatorkę" JP Delaney z "Ocalałymi". Wydaje mi się, że między tymi powieściami trwa zacięta walka o pierwsze miejsce w kategorii "Najlepszy thriller 2017-2018".

 Zastanawialiście się kiedyś jak to jest przeżyć masową masakrę i jeszcze z tym żyć? Mimo że nie czytam zbyt dużo thrillerów, to jestem pewna, że z czymś takim się jeszcze nie spotkałam w żadnej innej książce. Autorka w doskonały sposób wprowadziła nas w nastrój panujący w powieści i powiem szczerze, że to kupuję. Zawsze próbuję przewidzieć zakończenie, raz mi się to udaje, a raz nie. Niestety w tym przypadku gdy byłam pewna jak skończy się książka, to w jednej chwili działo się coś takiego, że wszystkie moje podejrzenia się rozsypały i zastąpiła je tylko niepewność. Coś w tej powieści jest tak bardzo niezwykłego, że człowiek wciąga się od początku, aż do samego końca. Muszę przyznać, że autorce doskonale udało się wykreowanie wszystkich postaci i według mnie jest to zdecydowanie najlepszy thriller jaki kiedykolwiek czytałam. W pewnych momentach wydawało mi się, że autorka steruje naszymi emocjami jak marionetkami. Dreszczyk emocji, strach, tajemnica. Może dla niektórych to będzie zwykły thriller, jednak dla mnie jest wyjątkowy. No i oczywiście możemy wynieść z tej książki naprawdę wiele: media żerują na ludzkim nieszczęściu, a przeszłość będzie z nami aż do końca życia.

Podsumowując, "Ocalałe" to świetny thriller, pełen zagadek, nieprzewidywań i mroku. Całą książkę oceniam bardzo wysoko, wydaje mi się, że nie można już było w niej zawrzeć niczego lepszego. Jeżeli szukacie sensacyjnej powieści, która Was porwie w wir wydarzeń, to koniecznie musicie przeczytać kryminał Riley Sager.


Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję


11

niedziela, 6 sierpnia 2017

Żona mimo woli - Annika Sharma


Hinduska ceremonia ślubna jest zupełnie inna od naszego zwykłego wesela. Aranżacja małżeństwa przez rodziców to pierwszy etap, niezbędny do zawarcia związku małżeńskiego. Jeżeli Panna i Pan młody zapoznali się oraz wzajemnie zaakceptowali, to dopiero wtedy można przeprowadzić ceremonię. Powiązane z religijnymi wierzeniami oraz kulturą wesele jest planowane z bardzo dużym wyprzedzeniem, przez co wydaje mi się, że jest jeszcze bardziej magiczne, kiedy wszyscy bawią się przez dobrych kilka dni. Nithja najwyraźniej dobrze wie co jest najlepsze dla niej samej - chce kontynuować rodzinną tradycję i wyjść w niedalekiej przyszłości za Hindusa.

Nithja to kobieta, która doskonale wie co chce osiągnąć w życiu. Inteligentna, zdolna, ambitna studentka, która pragnie zostać najlepszą i oczywiście cenioną lekarką. Pogrążona w rutynie zasypia na zajęciach z chemii i jakby zrządzeniem losu jest to, że zapomina także o zadaniu domowym. Z pomocą przychodzi siedzący obok zielonooki chłopak, który ratuje ją przed dostaniem oceny niedostatecznej. Nithja nie zdaje sobie w tym momencie sprawy, że ten sam chłopak ocali ją dosłownie chwilę później i że przez to odwróci jej życie o sto osiemdziesiąt stopni.

James to bystry, zabawny i niesamowicie przystojny mężczyzna, który pragnie w życiu zostać prawnikiem, tak samo jak jego ojciec. Nithja poznając go jeszcze bardziej, kompletnie traci dla niego głowę i jest w stanie podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Może posłuchać rodziców i poślubić wybranego przez nich mężczyznę lub zerwać z tradycją i wyjść za Amerykanina. Rodzice znają nas przecież najlepiej, jednak czy warto walczyć z nimi o prawo do miłości? Nithja nie chce nikogo zranić, dlatego musi dokonać ciężkiego wyboru.

Przepiękna książka o przeciwieństwach, kulturze, niezgodności i przede wszystkim o walce o miłość. Ku mojej radości pojawiły się tam też niesamowicie pouczające treści, które każdy z nas powinien kiedykolwiek przeczytać. Wspomnienie ludzi chorujących na raka i pogrążonych w ciężkiej chemioterapii.  Bo przecież rak to nie tylko puste słowo, to ciężka choroba, a niektórzy ludzie po prostu nie zdają sobie z tego sprawy jak człowiek i jego bliscy cierpią w takich momentach.

Miałam wrażenie, że koniec książki to jednoczesna zapowiedź kolejnej części. Powiem szczerze, że z wielką chęcią zabrałabym się za kolejny tom, by poznać dalsze wydarzenia w życiu Nithji. To książka na jeden wdech, przezabawna, urocza, momentami naprawdę smutna i oczywiście prawdziwa. To lektura konieczna, więc jeśli jeszcze jej nie czytałeś/aś, to musisz koniecznie to nadrobić! 

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwo Kobiece.


2

czwartek, 3 sierpnia 2017

Ze słownikiem - czyli książki po angielsku!

 
  Kto jeszcze nie słyszał o książkach "Ze słownikiem"? Genialne wydanie klasyków literatury dla osób lubiących czytać po angielsku. Lecz jeśli nie jesteś specjalistą od tego języka, to nie ma powodu do zmartwień! Dla osób, które są tak samo kiepskie z angielskiego jak ja, jest też pewne ułatwienie! Z boku każdej strony znajdują się przetłumaczone na polski słówka, które występują w danym tekście. Według mnie jest to naprawdę świetne, bo z oryginalną książką po angielsku miałabym nie lada problem. 

Swoją przygodę z czytaniem angielskich książek zaczęłam od "Alicji w krainie czarów". Mimo że jest to bajka dla dzieci, to występują w niej naprawdę trudne słówka, których raczej nigdy bym nie użyła komunikując się z kimś po angielsku. Jednak wydawcy pomyśleli o nas i dodali słowniki, dzięki czemu wszystko jest dwa razy łatwiejsze. Można popatrzyć na mój przykład - osoba, która nigdy nie czytała po angielsku, sięgnęła po właśnie tę książkę i uwaga! - przeczytałam ją do końca i co najważniejsze większość historii zrozumiałam! Jak dla mnie to już jest duży wyczyn i cieszę się, że dostałam możliwość przeczytania takiego wydania. Wiadomo, czasami miałam pewne problemy, ale po przeanalizowaniu wszystkiego, każdego słówka, udało się złożyć zdanie w całość. Przyznam się, że mam "Alicję" także po polsku, więc gdy sprawiało mi to naprawdę większe trudności, to po prostu sięgałam po polską wersję, jednak było to już naprawdę tylko w ostateczności. 

Jeżeli znacie bardzo dobrze angielski, na pewno nie będziecie mieć z takimi książkami problemu. Ja po angielsku czytam chyba dziesięć razy wolniej niż po polsku, jednak jest to normalne, więc nie macie się czym martwić - przynajmniej jak dla mnie. Natomiast jeśli dopiero zaczynacie przygodę z czytaniem w tym języku, to polecam wybrać z początku jak najłatwiejszy poziom, a w przypadku "Ze słownikiem" są to klasyczne bajki. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie muszę sięgać po swój słownik, bo wszystko mam w jednej książce. 

Jedynym malutkim minusem jest okładka, która zdecydowanie mogłaby być bardziej barwna. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że czytam po prostu podręcznik do języka angielskiego. Jednak mimo tego  naprawdę świetnie się bawiłam i z wielką chęcią zabrałabym się za kolejną pozycję. 

Podsumowując, wydanie książek "Ze słownikiem" bardzo polecam. Jest to świetna forma nauczenia się nowych słówek, a także podszlifowania swojego angielskiego. Gdy zaczynacie swoją przygodę z takimi książkami, to rekomenduję Wam na sam początek przeczytać "Alicję w krainie czarów", bo wydaje się być idealna na start. Dodatkowo ceny nie są takie wysokie, przez co na pewno się nie wykosztujecie. Ja jestem bardzo zadowolona z tych książek i serdecznie Wam polecam tę metodę nauki.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwo Ze Słownikiem. Jeżeli chcielibyście nabyć swoje książki Ze Słownikiem, koniecznie wejdzcie na stronę http://www.zeslownikiem.pl/ 
8

wtorek, 25 lipca 2017

Lokatorka - JP Delaney





Dom przy Folgate Street 1 wydaje się być idealny w każdym calu, jednak panują w nim pewne zasady. Żeby w nim zamieszkać trzeba spełnić dziwne wymogi właściciela, które jak dla mnie są wręcz zabawne. Ten budynek nie jest zwyczajny - nowoczesna technologia, perfekcyjne wnętrze i przeszłość, która kiedyś musi wyjść najaw. Żadnych zwierząt, dzieci, ubrań na krzesłach i wiele więcej. Mieszkanie w wizji JP Delaneya dokonuje pomiarów zachowania i samopoczucia pod koniec każdego miesiąca, a potem przyznawane są punkty. Im więcej punktów tym gorzej? Czy może na odwrót? To trochę przytłaczające, jednak znajdą się osoby dla których to niestanowi żadnego problemu.

[...] większość ludzi wkłada całą swoją energię w próby odmienienia innych ludzi, podczas gdy tak naprawdę możemy odmienić tylko samych siebie, a nawet to jest niesłychanie trudne.

W tej powieści poznajemy dwie kobiety, które najwyraźniej nie łączy tylko wspólne mieszkanie. Obie straciły kogoś bliskiego i przez to niesamowicie cierpią. Szukają idealnego dla siebie domu, dlatego ryzykują i wprowadzają się do budynku przy Folgate Street 1. Czy odkryją sekrety właściciela? Co jeśli dom sam zacznie się sprzeciwiać? Autor Lokatorki buduje napięcie bardzo powoli, przez co jeszcze bardziej pragniemy rozwiązania zagadki.

 [...] nie można opowiedzieć drugi raz tej samej historii i spodziewać się innego zakończenia.

Jane jest młodą, piękną kobietą, która mimo wcześniejszych problemów, nie poddaje się tylko kroczy wielkimi krokami dalej do przodu. Po przeprowadzce jest szczęśliwa, że udało jej się zdobyć tak cudowne mieszkanie. Jednak szczęście nie trwa długo, kobieta znajduje codziennie pod drzwiami bukiet kwiatów, który jak się okazuje nie jest od właściciela, tylko od pogrążonego w żałobie Simona.

Emma i Simon to para, która była poprzednimi właścicielami budynku. To właśnie Emma zginęła w tym domu. Niefortunny wypadek, czy morderstwo? Kamery tego nie zarejestrowały, co tylko potęguje tajemniczość tego miejsca.

Jest jeszcze Edward - właściciel mieszkania, genialny architekt, któremu marzy się nowa wizja społeczeństwa.

Życie jest zbyt krótkie, by spędzić je w związku z niewłaściwą osobą.

Dom, budynek, mieszkanie - słowa, które ciągle powtarzają się w mojej recenzji. I właśnie taka jest prawda, bo cała akcja kręci się wokół tych słów. Książka jest podzielona na dwa okresy czasowe - kiedyś i dziś. Właśnie przez to miałam lekki mętlik w głowie, jednak na szczęście potem się wszystko wyjaśniło. "Lokatorka" to chyba jeden z najlepszych thillerów jaki kiedykolwiek czytałam.
Książka niesamowicie mnie wciągnęła - bardzo trudno mi było oderwać się od niej chociażby na kilka minut. Postacie zostały naprawdę świetnie wykreowane - przywiązałam się do nich bardzo szybko. No i niesamowicie minimalistyczna okładka - cudowna! Naprawdę nie potrafię znaleźć chociażby jednej rzeczy, do której mogłabym się doczepić.
Czasami po prostu nie jesteśmy gotowi, by zmierzyć się z prawdą.

Potrzebowałam właśnie takiej książki, przy której posiedzę trochę dłużej niż zazwyczaj. JP Delaney wykonał naprawdę świetną robotę. Pozostaje mi tylko ją Wam polecić z całego serca, bo ta książka na to zasługuje.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwo Otwarte.
8

piątek, 7 lipca 2017

Replika - Lauren Oliver


Gemma to dziewczyna, która większość swojego dzieciństwa spędziła w szpitalu. Od zawsze miała ogromne kompleksy, przez co osoby z jej klasy na każdym kroku ciągle się z niej śmieją. Mimo że choroba nie wraca, to rodzice i tak trzymają ją pod kloszem, udowadniając tym, jak bardzo są opiekuńczy w stosunku do niej. Chłopcy omijają ją szerokim łukiem, być może dlatego dziewczyna każdego podejrzanego mężczyznę nazywa zboczeńcem. Jednak gdy nadarza się okazja wyjazdu wraz z przyjaciółką na Florydę, to Gemma jest wniebowzięta i nie może się go doczekać. Po pewnym incydencie dziewczyna podsłuchuje rozmowę swoich rodziców, którzy wspominają o tajemniczej klinice Heaven, znajdującej się na wyspie niedaleko miejsca, gdzie miała jechać wraz z najlepsza przyjaciółką. Mimo zakazu rodziców Gemma ucieka z domu, aby odkryć to, co ukrywają przed nią rodziciele. Co dzieje się w klinice Heaven? I co łączy Gemmę z Lirą, którą spotka na swojej drodze?

Lira to dziewczyna wychowywana w klinice, która nie, wie czym jest miłość albo też zwykła czułość. Traktowana jest jak królik doświadczalny, przez co nie ma pojęcia o tak podstawowych uczuciach. Jedynie doktor, która się nią od zawsze opiekowała, ukazuje jej świat z zupełnie innej strony. Nauczyła Lirę czytać, przez co dziewczyna wydaje sie znacznie mądrzejsza od pozostałych replik. 
Czym tak właściwie są repliki? 

Gemma i Lira to z pozoru dwie różne osoby, które łączą dwie różne historie.  Jednak okazuje się, że różnica pomiędzy nimi jest minimalna, a skrywana od zawsze prawda coraz bardziej wychodzi na jaw.

Książkę można czytać na trzy sposoby, jednak ja zdecydowałam się na sposób pierwszy, gdzie poznaje się historię oczami Gemmy.

Część o Gemmie mnie niesamowicie znudziła. Przyłapałam się na tym, że w pewnym momencie myślałam o czymś zupełnie innym, a nadal czytałam książkę, przez co musiałam wracać kilka stron wstecz i zaczynać wszystko od nowa. Kiedy akcja się rozkręcała, to było to tylko dosłownie na trzy minuty, a potem znowu na nowo dziwnym sposobem wzory matematyczne i pierwiastki stawały się interesujące.
Jednak cześć Liry wyglądała zupełnie inaczej. Przeczytałam ją jednym tchem i wydaję mi się, że to przede wszystkim zasługa tego, że świat był pokazany nie ze strony zwykłej osoby, jednak z oczu repliki człowieka.

Uważam, że fabuła książki jest jak najbardziej na plus. Wizja przerażającej przyszłości, bo kto wie, może czeka nas kiedyś to samo? Technologia już teraz jest tak rozwinięta, że aż strach pomyśleć co będzie za paręnaście lat.

Autorkę Lauren Oliver znam od pewnego czasu, jednak można przyjąć że nasze pierwsze spotkanie nie było udane. Swoją przygodę zaczęłam od książki "Delirium", która jak dla mnie okazała się niesamowicie nudna. Pierwsza część jeszcze była w miarę ciekawa, jednak pozostałych nie dało się po prostu w moim odczuciu czytać. Dokładnie tak samo było z serią "Czerwona Królowa". Kolejną jej książkę, którą przeczytałam była "Panika". Szczerze mówiąc, była bardzo ciekawa i na pewno kiedyś chciałabym do niej wrócić.

Podsumowując, Replika" to książka, która porusza problemy teraźniejszego świata. Pomysł podzielenia jej na pół jest jak najbardziej strzałem w dziesiątkę, ponieważ według mnie Lira "uratowała" Gemmę. Świetna pozycja dla młodzieży i przede wszystkim oryginalna. Klonowanie ludzi - tego jeszcze nie było! Książka w większości trzyma w napięciu i posiada mało rzeczy, do których można się przyczepić. "Replika" to naprawdę świetna zapowiedź kolejnej części i już nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam

Dziękuję Wydawnictwo Otwarte za egzemplarz! 
13

środa, 28 czerwca 2017

"Diamentowa góra" Cecily Wong



Od zawsze interesowała mnie kultura japońska i chińska, w pewnym momencie nawet stwierdziłam, że chciałabym ją bliżej poznać. Kiedyś marzyłam o wyjeździe do kraju azjatyckiego, by spotkać tamtejszych ludzi oraz zapoznać się z ich obyczajami. I wiecie co? Czytając tę książkę miałam wrażenie, że już tam po prostu jestem.

Na początku XX wieku bogaty człowiek biznesu - Frank Leong - wyprowadza się wraz z rodziną z ukochanego miasta. Wyruszają na Hawaje, zostawiając za sobą problemy oraz bojąc się nadchodzącej wojny. Zatrzymują się na wyspie Oahu. Jak się okazuje, tutaj również panuje klątwa, która ciągle podąża za Leongiem. Legenda głosi, że bogowie zawiązują wokół małego palca czerwoną nić, której dwa końce łączą ze sobą dwie przeznaczone sobie osoby. Natomiast jeśli ktoś zerwie tę więź, to na zawsze zostanie przeklęty. Jednak jak to wiadomo, w powieści pojawiły się trudne wybory. Amy jest zmuszona wyrzec się swojej miłości i poślubić bogatego Bohai Longa, który ułatwiłby jej dalsze życie. Mimo że słucha głosu serca, wie, że musi zapewnić sobie godny byt, dlatego niedługo potem bierze ślub, który przynosi ogromnego pecha.

Cecily Wong wprowadziła pełno intryg, kłamstw oraz niefortunnych zdarzeń. Napisała przejmującą książkę, która z każdą kolejną stroną coraz bardziej szokuje człowieka. Dzięki wprowadzeniu tych wszystkich legend oraz obyczajów, poznałam dogłębnie kulturę chińską oraz to, ile dla nich znaczą uczucia. Nigdy nie słyszałam o klątwie czerwonej nici i powiem szczerze, że ciągle jestem w szoku. Autorka pisze w prostym stylu, przez co czyta się książkę znacznie szybciej niż się spodziewałam. Bohaterowie są fantastycznie wykreowani, ponieważ każde ich decyzje są tak realne, że jestem pozytywnie zaskoczona. No i okładka - przecudowna. Czego więcej oczekiwać od książki?

"Diamentowa góra" to powieść, której tak szybko nie da się nie zapomnieć. Proste pióro, delikatne oraz ciekawe opisy, cudowni bohaterowie oraz zaskakujące zdarzenia. Jeżeli lubicie takie obyczajówki, to naprawdę i szczerze polecam.

Za egzemplarz bardzo dziękuję:

2

poniedziałek, 26 czerwca 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Światło, które utraciliśmy - Jill Santopolo




Lucy i Gabe pierwszy raz spotkali się 11 września 2001 roku, kiedy w Nowym Jorku wieże World Trade Center runęły na ulice miasta. Tego dnia zrozumieli, że życie jest zbyt krótkie i nigdy nie będą wiedzieć co może ich czekać na następnym kroku. Pod wpływem emocji poznają czym jest smak zakochania, próbując nie myśleć o wielkiej, wstrząsającej katastrofie. Jednak ich miłość nie trwa długo. Po cudownym pocałunku na dziesiątym piętrze budynku Wien, Gabe dostaje telefon od swojej byłej dziewczyny Stephanie. Czy to zniszczy ich uczucie?
Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia. Tamtego dnia my również chcieliśmy żyć i nie wstydzę się tego. 
Okazuje się, że nie Stephanie stoi na przeszkodzie w miłości, gdyż tą barierą jest kariera. Lucy pragnęła uczyć dzieci przez programy telewizyjne, jednak Gabe nie chciał tak samo jak ona - zwykłej, normalnej pracy. Pragnął fotografować emocje towarzyszące ludziom na każdym kroku, ale w tym marzeniu niestety nie było miejsca dla Lucy. Jak potoczy się ich historia? Czy dokonają właściwego wyboru?
Nikt inny nie widział we mnie tego co ty. Rozumiałeś mnie do głębi i nie chciałeś mnie zmieniać. Pragnąłeś mnie taką, jaka jestem. Darren pragnął mnie mimo tego, jaka byłam. Nie umiem tego lepiej wyrazić.
Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio czytałam książkę pisaną w czasie przeszłym i z jednoczesnym zwrotem do konkretnej osoby. Czasami wydawało mi się, że jest ona niczym czyjś pamiętnik lub skrywane głęboko tajemnice. Na początku totalnie złamała mi serce, a kiedy już zdołałam się oswoić z sytuacją i przebrnęłam przez większość książki, to ostatnie strony na nowo połamały każdą cząstkę mnie na drobne kawałeczki. Więc kochani, jeżeli macie zamiar kiedyś przeczytać tę historię, to przygotujcie wielką paczkę chusteczek, bo wobec tej opowieści nie da się przejść obojętnie.
Może w poprzednim życiu zrobiłam dla kogoś coś wspaniałego, a w tym dostałam w nagrodę ciebie. Wolę tak sobie wyobrażać karmę, niż tak jak ty uważać, że przysługuje nam ograniczona ilość szczęścia.
Wielką zaletą tej książki jest nie tylko ukazanie normalnej miłości. Autorka wprowadziła także miłość rodzicielską i powiem Wam szczerze, że zakochałam się szczególnie w jednej bohaterce. Violet to chyba najcudowniejsza i najsłodsza istota pod słońcem. Nie będę zdradzać kim ona jest, bo to byłby już naprawdę mocny spojler, jednak uwierzcie mi na słowo, że jeżeli przeczytacie "Światło, które utraciliśmy", to dokładnie będziecie wiedzieć o czym mówię.

W życiu Lucy pojawiają się dwaj mężczyźni, o zupełnie różnych osobowościach. Gabe to intensywna młodzieńcza miłość, być może niezbyt idealna, jednak prawdziwa. Darren to dojrzalsze uczucie, wypełnione troską, delikatnością oraz głębokim spokojem. Co wybierze Lucy? Delikatny ogień w kominku, czy może wielki potężny pożar?
Niektóre relacje przypominają jej pożar, są tak potężne, wszechogarniające, majestatyczne i niebezpieczne. Możesz w nich spłonąć, zanim się zorientujesz, jak bardzo cię pochłonęły. Inne są podobne do ognia na kominku, który pali się jednostajnie, dając ciepło i tworząc przytulną atmosferę.
Podsumowując, "Światło, które utraciliśmy" to opowieść o niezapomnianym uczuciu miłości. Przepiękna i wstrząsająca książka, od której nie można się oderwać. Z pewnością nie jest taka jak inne i nie da się przewidzieć nadchodzącej sytuacji. Premiera tej cudownej historii już 5 lipca.


Za niespodziewany egzemplarz bardzo dziękuje:

9
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.